piątek, 22 listopada 2013

Ucieczka

Wiatr rozwiewał moje mokre włosy. Deszcz opadał na mnie, sprawiając, że stawałam się coraz to bardziej mokra. Ale nie czułam w tym momencie nic. Nie czułam zimnego powietrza, deszczu zimnego jak lód, który z każdą kroplą wkuwał się w moje ciało jak igła. Po prostu biegłam przed siebie, piaszczystą plażą, a woda obijała mi się o nogi. Jedyne co czułam w tym momencie to okropny smutek, ból wewnętrzny, żal, tęsknotę. Nie wiedziałam co ze sobą zrobić. Co zrobić ze swoją beznadziejnością?
Biegłam długo nie zatrzymując się chodź by na chwilę. Przez moje zaszklone od łez oczy, nie widziałam wiele. Właściwie to nawet nie miałam potrzeby cokolwiek wiedzieć. Chciałam uciec. Uciec stąd jak najdalej się da. Uciec od ludzi, świata, bolącej rzeczywistości.
W pewnym momencie upadłam. Nie wiem po jak długim czasie. Nie wiem jak długo biegłam. Ale moje nogi ugięły się w pewnym momencie, a ja opadłam na ziemię. Klęcząc i płacząc jeszcze bardziej niż wcześniej, podniosłam głowę ku górze, krzycząc: “Boże, za co to wszystko?! Co zrobiłam złego, że teraz mnie tak karasz?!” Czekałam chwilę, ale nie dostałam żadnej odpowiedzi. Właśnie w tym momencie wszystko zrozumiałam. Zostałam sama. Od zawsze miałam tylko siebie, teraz nawet siebie podczas własnego biegu na przód, zgubiłam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz